| | Comments

Przestrzeń, nie ta kosmiczna, ale Twoja własna nie powinna Cię przytłaczać. Rozglądnij się po mieszkaniu. Masz wrażenie, że Twoja kolekcja książek, porcelanowego miasteczka, wiatraków czy innych bibelotów zaczyna żyć własnych życiem? Niebezpiecznie rozrasta się, pochłaniając wszystko niczym pleśń? W szafie wieszaki powyginały się od ciężaru ubrań, a Ty ciągle nie masz co na siebie włożyć? Rzuć okiem na Twój komputer. Super fota była na pulpicie, ale już od dawna zakrywają ją utworzone foldery? Jak skrzynka mailowa? Kiedy ostatnio ją sprzątałaś ze zbędnych wiadomości? Pewnie dawno, jeszcze jak używałaś adresu [email protected] Dlatego mam dla Ciebie zadanie. Przyłącz się i razem ogarniemy #bibelotydoszafy.

Na czym polega zadanie?

Akcja #bibielotydoszafy to nic innego jak porządki. Po zimie obiecałam sobie, że w końcu czas się ogarnąć. A mamy już maj. No właśnie. Zawsze mówiłam, że jak sprzątam to jakbym oczyszczała swoją głowę. I po części to prawda. Robiąc więcej miejsca wokół siebie, chcę przy okazji zrobić więcej miejsca na to, co dla mnie naprawdę ważne. Pisanie bloga, pracę kreatywną. Ale też rozsądniejsze zakupy. Wybieranie rzeczy przydatnych, zamiast gromadzenia ich bezmyślnie.

Zabieram się za sprzątanie, bo do prowadzenia bloga usiąść dupa nie chce. Za to jak już pojawi się nowy serial to od razu mogę pół nocy przesiedzieć. Od dłuższego czasu słychać tylko moje żale. Dlaczego ten blog już nie sprawia mi tyle frajdy jak kiedyś? Cofam się szybko na sam początek przygody z blogosferą i to dopiero były emocje. Przy wrzuceniu w świat pierwszego posta spociłam się bardziej, niż przed przystąpieniem do egzaminu na prawo jazdy (a podejść miałam z cztery). Nieważne, że zdań było może z pięć, w ogóle nie myślałam wtedy o dobrym opisie, trzymania się reguł pozycjonowania, ba nawet nie wiedziałam co to SEO (prędzej UFO), bo miałam frajdę z robienia zdjęć!

A z roku na rok coraz więcej presji

Jak już wkręciłam się i chciałam więcej wiedzieć, umieć, ogólnie mieć wszystko na teraz to powoli bardziej z przymusu siadałam do pisania, niż z czystej chęci. W internetach mocne teksty typu: jak zdobyć tyle i tyle czytelników w miesiąc, jak podbić statystyki, błędy w prowadzeniu bloga, porady na lepszego bloga, wszystko mnie interesowało. Zaczytywałam się i zamiast motywacji było tylko przygnębienie. Za dużo informacji, a materiałów na kolejne posty tak się zbierało i zbierało, aż w końcu nie miałam i tak ochoty na wrzucenie czegoś nowego, bo po co?

Porządki to moje lekarstwo na wkurwienie

Mam tak, że jeśli coś mnie dręczy, nie daje spokoju to mój patent jest jeden – robię porządki. Uspokaja od razu. Zabrałam się więc za biurko. W kawalerce jest jeden kąt przeznaczony na ten mebel. Jeśli uzbierała się na nim kolekcja kubków z wczorajszej herbaty, a tam, dorzucę jeszcze ten po kawie i stos książek to wiadomo, że już miejsca do pracy nie mam. Porządkuję swoją przestrzeń, zostawiam to, co niezbędne – miejsce na komputer.

Zaś moje bibeloty chowam do szafy!

Zdarza się, że w końcu spotykasz przypadkiem taką osobę, która w ciągu 5 minut potrafi powiedzieć coś takiego, co ułatwi Ci życie. I nie jest to Boże przykazanie. Zagadałam raz Panią architekt. Temat prosty – jak w mieszkaniu typu kawalerka zrobić więcej miejsca. Powiedziała prosto, bym wszelkie swoje bibeloty schowała do szafy. Od samego początku mamy szafkę ze szklanymi drzwiczkami, która w ogóle mi się nie podobała. Kojarzyła mi się na kolekcję kryształów Babci. Stała pusta. W końcu wrzuciłam do niej książki, aparaty i jeszcze było miejsce na pudełka. Nie dość, że od razu oczyściłam pokój to jeszcze nie będę walczyć z kurzem na książkach.

W końcu czas na szafę z ciuchami

Monica z Przyjaciół miała swoją wstrętną szafę, o której nikt nie powinien wiedzieć. Moim miejscem chaosu jest szafa z ciuchami, pościelami i ręcznikami. Wrzucam do niej wszystko, bez składania, segregowania. Chcę znaleźć koszulkę, wyciągam ścierkę do garów. Moją zmorą są skarpetki nie do pary.

Dziś czuję, że mogę wszystko, więc zaczęłam porządki od t-shirtów. Po analizie, większość nadaje się już na szmaty do podłogi. nie mówiąc o wyjściu w nich do ludzi. Najwyżej do śmietnika w garażu. I to tylko jak mam pewność, że nikogo na klatce nie ma. Spodnie te, co za duże lub za małe od razu na kupkę do oddania. Swetry idą następne. Ogólnie uzbierała mi się porządna torba ciuchów, w których już nie będę chodzić. Znalazłam informację, gdzie np. we Wrocławiu mogłabym je oddać – lista jest tutaj. Jeśli temat Cię zainteresował to są jeszcze inne opcje, o których możesz przeczytać na stronie Pomaganie Przez Ubranie.

Przyłącz się do zadania – ogarnij swoją przestrzeń i pokaż jak Ci idzie. Co kolekcjonujesz? Pochwal się swoimi bibelotami. Jestem na Instagramie, więc jeśli masz ochotę to oczyść swoją przestrzeń i oznacz zdjęcie hashtagiem #bibelotydoszafy. Może to być Twoje biurko, biblioteczka, pracowania lub jeśli lubisz pokaż ciuchowy flat lay. Także nie daj się dłużej namawiać i śmiało bierzmy się do roboty!  

Podobne

Nazywam się Marcelina i mieszkam na chwilę obecną we Wrocławiu. Blog Pink Envelope to miejsce, w którym odkryłam swoją pasję, a jest nią fotografia. Aparat noszę zawsze ze sobą. A prywatnie to staram się z umiarem oglądać seriale. Czytam kryminały i thrillery. Uwielbiam sernik, nawet taki z rodzynkami. Na nerwy pomaga mi bieganie. Fajnie, że tutaj trafiłaś i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej.