| | Comments

Nawet nie wiesz, jak nie chciałam wracać z tych wakacji. To, co mnie wołało  i nie dawało spokoju pod koniec urlopu to były moje rośliny pozostawione bez opieki. O moim lesie w słoiku nie wspomnę, aż chciałam zabrać go z nami w trasę. Kolejny rok postawiliśmy spędzić urlop w Polsce. A niech będzie ten Bałtyk. Co w ogóle okazało się fajnym pomysłem, bo pogodą to nas rozpieścił, aż za bardzo :)

No to jedziemy! Kierunek Gdańsk

Znaleźliśmy mieszkanie bardziej na obrzeżach miasta. Do centrum było do pokonania 20 przystanków tramwajowych, więc odwiedziliśmy je raz i to mi starczyło. Bardziej chciałam odpocząć i najważniejsza to dla mnie była droga nad morze.

Codziennie spacerowaliśmy przez park, który graniczył z plażą. To, co od zawsze mi się marzy na wyjazdach, to by wyskoczyć z łóżka przed wschodem słońca, wybrać dobre miejsce i czekać z aparatem. Więc jednego dnia nastawiłam budzik na 4 rano, poszliśmy nad plażę, zobaczyć jak budzi się morze.

Pochwalę się jeszcze czymś! Mam problem z jazdą na rowerze, a konkretnie spadam z niego i to często. Dlatego też unikam jak tylko mogę jazdy, a już na pewno przy ulicy. Ale, że właściciel mieszkania udostępnił nam dwa rowery to musiałam spróbować. Okazało się, że wzdłuż wybrzeża biegnie fajna ścieżka rowerowa, która poprowadziła nas do Orłowa. Tak skupiłam się na jeździe, że zapomniałam o aparacie w plecaku :)

Jak wschód to i zachód

Miałam odpoczywać, a obudziła się we mnie wena, także jak zaliczyliśmy wschód nad morzem to i musiał być też zachód. Nad Zatoką Gdańską nie doświadczysz romantycznego zachodu, ale wystarczyło pójść gdzieś w krzaki i obserwować jak światło się przebija, chociażby przez drzewa w parku, czy przez inne chabazie. Zdjęcia w takich warunkach aż same się robią.

Czy ktoś może zatrzymać ten czas?

Bo jak zawsze to na urlopie czas przyspiesza :) Odpoczywamy bez komputera, z tuzinem książek i chcemy skorzystać jak najwięcej z każdego dnia. Posiedzieć na plaży i nic nie robić. Wcześnie wstać, by tego dnia mieć dla siebie więcej. By kawa z rana nigdy się nie kończyła, a najlepiej by poranek wlekł się w nieskończoność.

Bałtyku nie zabrałam ze sobą z powrotem, za to wróciłam z głową przewietrzoną, nabuzowana nowymi pomysłami. Czasu nie zatrzymałam, ale za to każdy wolny dzień wykorzystałam jak tylko umiałam.

Koniecznie pochwal się jak Twoje wakacje? Urlop już był, czy dopiero przed Tobą? Jaki kierunek w tym roku obrałaś?

  • Piękne zdjęcia! Nad Bałtykiem nie byłam już dawno. Hoho, ostatni raz chyba 20 lat temu :) Miło wspominam wakacje nad morzem, choć moje klimaty to zdecydowanie góry :)

    • Agnieszka góry też fajne! Kiedyś ich nie lubiłam, wolałam leżeć na plaży i nic nie robić. Ale byłam na kilku wycieczkach górskich i bardzo mi się spodobało :)

  • Ach kocham Trójmiasto! Cieszę się, że tu mieszkam, chociaż przyznaję się, że często tego nie doceniam i narzekam czemu nie mieszkam w górach :D Ja mam urlop w sierpniu i wybieram się do Hiszpanii! Tak bardzo nie mogę się doczekać :D

    • Gosia jadę z Tobą! :D
      Nawet nie wiedziałam, że jesteś w Trójmiasta, już lekko zazdroszczę :) Wrocław fajny jest, ale mam rzekę, a Bałtyk to jednak ma magię :)

  • Masz rację że Gdańsk jest piękny, ja do znam tylko z portu lotniczego i obwodnicy w stronę Gdyni na prom do Szwecji :) czas to zmienić i w końcu wybrać się tam :)

    • Ania jak tylko będziesz miała okazję to nadrabiaj zaległości ;)

  • Moja koleżanka pokazała mi zdjęcia plaży z tegorocznego urlopu i powiedziała, że gorąco poleca Bałtyk w czerwcu, kiedy jest mało turystów i można w ciszy pobiegać nad wodą. Teraz widzę takie cudowne zdjęcia u Ciebie i coraz bardziej mnie kusi, żeby skoczyć nad morze w przyszłym roku :)

    • Tak! Na początku czerwca nie dość, że mieliśmy super pogodę to jeszcze bez tłumów i parawanów :) Nie wyobrażam sobie jechać w sezonie nad morze, bo dla mnie to jest zbyt dużo ludzi i żadnej frajdy nie ma z cieszenia się czasem na plaży :)

  • Kocham Gdansk i kocham polskie morze. Mam tylko problem, kiedy tam pojechac, bo albo jest zbyt zimno, albo jest za duzo ludzi…. Moze za rok uda mi sie odwiedzic polskie morze w czerwcu, z tego co piszesz, faktycznie warto ominac „parawaniarzy” i byc tam przed sezonem :) jestem zachwycona zdjeciami, sa wyjatkowo piekne, gratulacje!!!

    • Monika dziękuję! :)
      Ja zawsze staram się jeździć i to nie ważne gdzie, byle nie w sezonie wakacyjnym. Wolę albo przed lub po np. wrzesień/październik. A polskie morze, nawet nie chciałabym tam być w lipcu, raz pojechaliśmy i to była jakaś tragedia na tej plaży. Parawan obok parawanu, nie ma miejsca na ręcznik, no chyba że, przy samym brzegu ;)

      • No wlasnie, wprawdzie ja rozumiem, ze parawan jest potrzebny jak wieje, ale nie mam zamiaru sluchac wycia cudzych dzieci na plazy, bo oszaleje :) Buziaki!