Barcelona pierwsza podróż
Razem z moim lubym postawiliśmy w tym roku na Barcelonę. Odkładaliśmy ją tyle, że dłużej już się nie dało. Zawitaliśmy do niej wieczorem więc musiałam przeczekać jeszcze jedną (niespokojną) noc, by móc zobaczyć ją w świetle dnia.
 
Pobudka już przed 7 rano, co chwilę wyglądałam przez okno czy się rozjaśnia. Luby tylko pytał – ‚Jest już jasno?’ Jest! Kierunek pierwszy – plaża. Niespokojnym krokiem wyszliśmy z pokoju. Nie mogłam się powstrzymać, by wszystko pokazywać po drodze palcem – Tu jest palma! Patrz papuga! – ‚Widzę, nie musisz pokazywać palcem, schowaj go’. Z oddali widziałam morze. Przyspieszyłam kroku, wręcz wbiegłam na plaże i zamarłam. Spokój, pusta plaża i jedna kobieta, która zaraz przy brzegu uprawiała jogę. Nie mogłam uwierzyć, gdzie jesteśmy. Z jednej strony morze z drugiej ciągnące się pasmo gór i miasto. Udało Nam się po drodze zakupić świeżą bułkę i serek. Rozsiedliśmy się na plaży, by w spokoju zjeść najlepsze śniadanie od lat.
Barcelona pierwsze wrażenia
Plac Gaudiego Barcelona
Plaża w Barcelonie