Pink Envelope blog fotograficzny
Rok za mną. Pamiętam, jak do pierwszego postu usiadłam zestresowana, długo się zastanawiałam „udostępnić” czy dać sobie spokój. Wątpliwości, jak to zwykle ze mną jest, było dużo: bo jak nikt nie będzie czytał, bo to głupie, bez sensu. Luby słuchając mojego miauczenia, usiadł ze mną. Spytał się, gdzie problem, bo on nic złego tu nie widzi. No może poza tym, że musi słuchać tego marudzenia. Blog ruszył z kopyta. Zaczęły powoli pojawiać się pierwsze komentarze, wyświetlenia rosły w górę, a ja coraz bardziej szczęśliwa pędziłam do kuchni by piec, gotować i fotografować. Chciałam podziękować wszystkim którzy zaglądają tu, za dobre słowa, w dużej mierze to Wy napędzacie mnie, motywujecie. Lubemu, który zjadł razem ze mną góry muffinek, pączków i serników. Także odwiedzającym nasze m2, na których mogę testować wypieki, zawsze z lekką obawą „oby tego nie wypluli”.
 
Poza prowadzeniem bloga, znalazłam dużo interesujących miejsc, gdzie mogę zobaczyć różne zakątki ziemi, poczytać o pięknych wnętrzach, pomarzyć jak może wyglądać moja kuchnia, a także poszukać inspiracji co wrzucić do garnka. Mam nadzieję, że i w tym roku powstanie kolejne sto postów, a moja i lubego waga nie odskoczy od normy :)