Ostatni weekend spędziłam między wydmami a lasem, na jednym z najlepszych campingów, na jakim byłam. Rześkie powietrze budziło z samego rana, tak że nie chciało się jeszcze opuszczać namiotu. Wieczorem, zaś idealna pogoda na grzanie się przy ognisku z kiełbasą na kiju. Wystartowaliśmy na jezioro – samo w sobie nie robi wrażenia (no bo co tu mamy, zimna woda i łódki) – natomiast wydmy, przebiły wszystko. Po pierwszym wdrapaniu się na jedną z nich, widok jak się rozciągają jest niesamowity –  pustynia! Zatapiamy nogi w ciepłym piasku z widokiem na jezioro i lasy .
Wydmy