Na początku tego tygodnia znaleźliśmy kolejną restaurację, która stanie się jedną z moich ulubionych w Bristolu. Na obiad trafiliśmy do Jamie’s Italian. Pod tą nazwą kryje się sieć lokali stworzona przez Jamie’ego Olivera i Gennaro Contaldo. Brytyjczyka nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci wśród szefów kuchni. Co prawda, Jamie’go raczej w lokalu nie spotkamy, za to jego poczucie smaku i estetyki jak najbardziej.
Restauracja składa się z trzech pięter. Na samej górze znajdziemy salę z kolekcją wina. Bardzo elegancka, cicha. Piętro niżej można poczuć industrialny klimat tego miejsca. Goła cegła, wijące się nad sufitem rury, do tego idealnie dopasowane stoły, krzesła, loże oraz oświetlenie. W tle widok na kuchnię i krzątających się po niej pracowników. Wokół mamy Jamie’go Olivera. Książki jego autorstwa obserwują nas z półek. Można je zakupić razem z takimi produktami jak drewniane deski, oliwa lub pesto. Na samym dole zaś mamy salę, w której czekając na zamówienie, możemy poprzyglądać się ladzie z wiszącymi wędlinami, serami, a nawet udźcem.
A co zjedliśmy ciekawego? Luby pokusił się na lekką sałatkę z wędzonym łososiem, burakami, chrzanem i rzodkiewką. Ja, jako uzależniona od dań makaronowych, musiałam spróbować rigatoni ze słodkim sosem pomidorowym. Natomiast na deser znalazłam miejsce na mały kawałek tiramisu. Mocno nasączony kawą, kęs za kęsem, rozpływał się w ustach. Zdecydowanie będziemy to miejsce częściej odwiedzać.

rigatoni pomodoroPasta pomodorobristolrestaurantJamie's Italian BristolTiramisu Jamie's Italian jamiesitalianbristol